Nie ma to jak obudzić się z mega kacem, mega wyrzutami sumienia i mega bolącą stopą. Czy ja zawsze muszę coś odjebać?? Cały tydzień chodzę jak by mnie w ogóle na tym świecie nie było, a przychodzi weekend i zaczyna mi odpierdalać.
Zachciało się imprezy.
Czemu mam kaca? -to chyba logiczne. Boląca stopa?- Sama chciałabym wiedzieć.  Wyrzuty sumienia? No i tu w końcu mogę się rozpisać.
Mianowicie wczoraj wybrałam się na imprezę, choć oficjalnie ( głównie dla Błażeja) smacznie spałam w domu. Gorszej kłamczuchy niż ja sama to jak żyje na oczy nie widziałam…Jak można porozsyłać „swoich ludzi”, żeby sprawdzili, czy twój chłopach na pewno nie jest na żadnej imprezie, a samemu upić się, zjarać, przelizać byłego chłopaka najlepszej przyjaciółki oraz byłego chłopaka siostry najlepszej przyjaciółki, pokłócić się z każdą możliwą osobą i zaginąć na jakieś 4 godziny. Masakra…
Byle by się Błażej, moja przyjaciółka i jej siostra nie dowiedzieli .On (moje biedactwo) siedział w domku i męczył się ze swoim pierdolniętym ojcem, a Faza balowała w najlepsze. Wczoraj jeszcze mnie to jakoś nie obchodziło, ale dziś rano jak dostałam smsa : ” Misiek nie mamy dzisiaj kaca. hehe. fajne uczucie.” nadawca: Błażej-to mnie chuj strzelił. Ale przecież mu nie powiem, że ściemniałam.
Moja kochana przyjaciółka… jak ja mogłam. Pustak ze mnie. Miałam czekać ze swoim Projektem X do maja, a nie . No ale jak Faza czegoś nie odjebie to będzie chora. Koniec weekendu, pora przygotować się do codziennego umierania na lekcjach.
Trzymajcie za mnie kciuki, żeby się nie wydało.Nie powiem

Nienawidzę poniedziałków. To najcięższy do przeżycia dzień w całym tygodniu. Właśnie wróciłam ze szkoły….hmmm, no prawie ze szkoły, bo po drodze odwiedziłam Błażeja w szpitalu. Przywitał mnie jakże cudowną wiadomością, że wychodzi w piątek z tego burdelu… haha. Tak się zastanawiam czy to dobrze. Nie ma dokąd wrócić w sumie, bo matka wymeldowała go z domu. Mówi, że pójdzie do kolegi…ehe… daje mu 5 minut od momentu kiedy przekroczy próg jego domu do momentu kiedy znów się ućpa. Tak ciężko umierającym człowiekiem był, a dziś jakże świetny humorek na wejściu…
W szkole jeden wielki bałagan, ale tak to jest jak się tydzień jej nie odwiedzało. Jak dam radę przeżyć do maja to zrobię sobie taki projekt X, że obudzę się zimą 2020 roku:P. Choć według Majów jest to nie możliwe, bo już 27 grudnia bieżącego roku jest koniec świata (nawet mnie to nie martwi). Ale co tam Super Fazunia złamie czasoprzestrzeń, jak ostatnio w sobotę na 18-stce Agi. Opuściłam lokal ok 23 a do domu weszłam ok 5 rano. Można ? …Jak widać można.
Fakt iż czeka mnie zaraz wieczór z matematyką, niemieckim i angielski jest tak cudowny, że mam ochotę wziąć przykład z Błażeja i powiesić się na pasku, przy dystrybutorze, na stacji. Ale dam radę… Projekt X czeka na mnie z otwartymi ramionami. Maju przybywaj… a później Holandia( no już pędzę).